Śląsk
Jak uniknąć pułapek językowych po śląsku?

Jak uniknąć pułapek językowych po śląsku?

Każdy z nas nawet jak nie był na Śląsku  spotkał się chyba ze śląską godką. Kiedyś dzięki znanemu serialowi Święta Wojna, teraz głównie dzięki Kabaretowi Młodych Panów. Niestety oba te przypadki całą sprawę z mową śląską upraszczają i może zdarzyć się tak, że jak już wybierzesz się na ten mityczny Śląsk mocno się zdziwisz. Dlatego też poniżej przedstawiam kilka pułapek które mogą na Ciebie czekać gdy spotkasz rodowitego Hanysa.

Po pierwsze stroń od słowa Ciul.

W całej Polsce słowo ciul ma mało pejoratywny wydźwięk. Oczywiście jest obelgą skierowaną w kierunku do drugiej osoby ale raczej taką za którą ona się nie obrazi. Na Śląsku samego określenia w różnych formach też używa się dosyć często np. ciulnąć się w czymś oznacza pomylić się, ciulnąć komuś znaczy uderzyć kogoś. Jeśli jednak nazwiesz kogoś ciulem, możesz dostać w łeb. Gdyż jest to bardzo mocne przekleństwo i jedna z największych obraz. Zdecydowanie więc go nie używaj.

Po drugie nie staraj się tłumaczyć słów dosłownie.

Świetnym przykładem są tutaj dwa słowa Zug i Ancug. Zug jak każdy kto kiedyś chociaż liznął niemieckiego wie to pociąg, jeśli więc usłyszysz zdanie

Wyszporowołech trocha geldu na zug – to łatwo sobie przetłumaczysz, że ktoś uzbierał trochę pieniędzy na pociąg. Jeśli jednak usłyszysz:

Wyszporowołech trocha geldu na ancug. To wcale nie będzie to oznaczało, że ktoś uzbierał pieniądze na pociąg pośpieszny, bo ancug w gwarze śląskiej to garnitur ;).

Nie chodź za potrzebą do kibla.

Potocznie co znaczy kibel każdy z nas wie, jeśli jednak powiesz rodowitemu Hanysowi, że idziesz na dwójkę do kibla, nie zdziw się, że zacznie się śmiać, bo kibel po śląsku to wiadro. ;).

To naprawdę istotne czy masz rodzinę w Reichu czy Altreichu.

Oglądaliście Reich z Lindą? Więc pewnie wiecie, że Reich to po niemiecku Rzesza, a dla Ślązaków Reich to po prostu Niemcy. Jeśli więc jakiś Hanys mówi Ci, że ma rodzinę w Reichu to z pewnością chodzi mu o kraj za naszą zachodnią granicą. Żaden Ślązak natomiast nie powie, że ma rodzinę w „Altrajchu” gdyż Altrajch to  Zagłębie Dąbrowskie czyli kraina geograficzna, której centralnym miastem jest Sosnowiec.

Nie pytaj co to wihajster,

przebywając dłużej z Hanysami z pewnością usłyszysz kiedyś to słowo. Nie pytaj jednak co ono oznacza, gdyż właściwie oni sami nie mają pojęcia. Jest to uniwersalne słowo, którego używa się do nazywania czegoś czego nazwy nie znamy. Wzięło się to z niemieckiego:

Wie heisst er? czyli Jak to się nazywa.

Zwracaj uwagę czy ktoś rziga czy rzyko.

Jak jesteś na imprezie i po kilku głębszych Twój kolega Ślązak mówi dość niewyraźnie, że  chce mu się rzykać, to wsłuchaj się wyraźnie w ostanie słowo, bo albo jest już tak nawalony i trzeba mu przynieść kibel żeby miał gdzie upuścić to co dzisiaj zjadł  albo zaczął trzeźwieć i chce się modlić, żeby opuścił go ten cholerny kac.

Jest różnica między żyć a rzić.

Jeśli usłyszysz, że Twoja dziewczyna lub siostra ma długo rzić, to wcale nie musi to oznaczać życzeń 100 lat a może być to stwierdzenie, że ma nieproporcjonalny tyłek.

Nie radź się!

Staraj się nie używać zwrotu „Niestety nic nie poradzę” gdyż po śląsku poradzić to potrafić. Wyjdziesz więc na ofermę.

Wyłap kontekst.

Dupić to słowo bardzo uniwersalne na Śląsku, trzeba słuchać w jakim kontekście jest używane bo ma kilka różnych znaczeń:

Dupić fleki – to znaczy ściemniać, opowiadać bajki.

Dupić się – to niewybredne określenie dotyczące uprawiania miłości 

Dupić na grubie – to nie jest określenie bujnego życia erotycznego w kopalni a po prostu ciężkiej pracy.

i na koniec najważniejsze…

Nie zmieniaj każdego „a” w „o”,

bo nie na tym polega śląska godka, a nic tak nie denerwuje Hanysów jak ktoś przeinacza ich mowę np.

Mówić to godać a nie godoć.

widziałem to widziołech a nie widziołem

a zegar to cyferblat a nie zegor.

Komentarze

1 thought on “Jak uniknąć pułapek językowych po śląsku?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.